wyb

KAZIMIERZ JAN SOLARZ

DSC_1869

KANDYDAT NA BURMISTRZA MIĘDZYZDROJÓW

WIEM CO JEST ZŁE

I WIEM JAK TO NAPRAWIĆ !

Serdecznie witam wszystkich mieszkańców Międzyzdrojów, przyjaciół, znajomych i tych z Państwa, którzy jeszcze mnie nie znają.
Posiadam wykształcenie średnie o kierunku technicznym. Mam żonę i syna lat 34 elektronika, inżyniera dźwięku. W Międzyzdrojach mieszkałem do 1986 roku.Przeprowadziłem się na wieś ze względu na kłopoty zdrowotne. Lekarze nie dawali mi nadziei na poprawę, więc sam poradziłem sobie z tym problemem.
Znam dobrze prawo, a szczególnie administracyjne, gdyż nauczyłem się, że znając prawo można sobie poradzić praktycznie z każdym problemem administracyjnym. Znam i skutecznie zwalczam patologię urzędniczą jako dziennikarz, oraz działacz społeczny poprzez np. publikacje w prasie lokalnej i zaskarżanie złego lokalnego prawa do sądu.
Prowadziłem też działalność gospodarczą (firma budowlana). Obecnie prowadzę plantację borówki amerykańskiej. Moją wielką pasją jest wędkowanie. Przebywając nad wodą w kontakcie z naturą, mam czas na rozmyślanie i analizę zdarzeń z różnych punktów widzenia.

Obecne władze Międzyzdrojów oderwały się od rzeczywistości i zapomniały, że to mieszkańcy płaca im za to, że mają IM służyć. Skala nadużyć, matactw i marnotrawstwa jest tak duża, że zaczęła zagrażać prawidłowej egzystencji mieszkańców. Wiele rzeczy zostało już zaprzepaszczonych bezpowrotnie, ale niektóre można jeszcze uratować. Jest to jednak ostatni moment, kiedy można to zrobić. Na pewno nie zrobi tego obecna klika, która dba przede wszystkim o interesy własne. Rozwój Międzyzdrojów należy zaplanować nie w kierunku rozbudowy jako ogromnej noclegowni, tylko jako atrakcyjna turystyczna miejscowość. Tylko taki kierunek rozwoju gwarantuje mieszkańcom odpowiedni poziom życia, zarobków i perspektywy do życia i rozwoju dla ich dzieci.


ZAPRASZAM DO DYSKUSJI NA NASZYM FORUM DYSKUSYJNYM


Wywiad kandydata na burmistrza Międzyzdrojów Kazimierza Jana Solarza przeprowadzony przez naszą redakcyjną koleżankę

Pożyteczna: Jak to się stało, że pan mieszkaniec gminy Wolin znalazł się na czele przeciwników burmistrza Międzyzdrojów z którym wcześniej pan na dodatek współpracował?
K.Solarz: Przedtem mieszkałem w Międzyzdrojach, i mam tu wielu przyjaciół i znajomych. Burmistrzowi pomagałem nagłaśniając w mediach sprawę, kiedy bronił przed przejęciem przesyłu wody z Kodrąbka, przez wpływowe osoby. Ci znajomi opowiadali mi o różnych wyczynach administracyjnych jak i towarzysko-alkoholowych Burmistrza . Na początku trudno mi było w to uwierzyć bo znałem burmistrza z lepszej strony. Pokazano mi jednak bezsporne dowody. S.P.M. Odnowa zrodziła się z buntu przeciwko urzędniczej patologii i podjęła działania, aby zatrzymać staczanie się Międzyzdrojów po równi pochyłej. Takie działania były bliskie moim zapatrywaniom. Wstąpiłem więc w ich szeregi. Potem wybrano mnie na przewodniczącego Stowarzyszenia.

Pożyteczna: Co takiego złego dzieje się w Międzyzdrojach?
K.S. : Po części jest to skutek globalizacji. Czyli rugowania małych i średnich podmiotów przez wielki biznes. Np. sieciowe sklepy wielkich koncernów eliminują z rynku sklepy lokalne, firmy deweloperskie budujące apartamentowce w efekcie pozbawiają klientów kwaterodawców. Skutkuje to zmniejszeniem się ilości miejsc pracy, pogłębianiem się społecznego rozwarstwienia wzrostem biedy i przestępczości. Takie społeczeństwo składa się z warstwy bardzo bogatych i bardzo biednych. Młodzi ludzie nie znajdują w nim perspektywy na normalne życie i emigrują. Stąd średnia wieku mieszkańców gminy Międzyzdroje oscyluje w granicach 51-53 lata. Zostaną więc niedługo prawie sami starzy ludzie, którymi nie będzie miał się kto zaopiekować. Dobrze widać to na przykładzie zmniejszania się ilości dzieci w żłobku, przedszkolu czy szkole. Dobrze pokazał to jeden z internautów podsumowując tydzień (1 chrzest, 1 ślub i pięć zgonów).

P. Co złego jest w tym że mieszkańcy będą mogli kupić tańsze produkty w sklepach, a turyści taniej wypocząć?
K.S. Pozornie to same plusy. W konsekwencji jednak pieniądze są z Międzyzdrojów wywożone. Gdyby zostały w kieszeni mieszkańców, to tutaj byłyby inwestowane. Przybywało by więc miejsc pracy a gminie podatków. Poza tym sklepy sieciowe sprowadzają towary przeważnie z miejsc gdzie jest tania siła robocza. Żywność zaś biorą od dużych producentów, gdzie wskutek mechanizacji nieodłączna jest chemizacja, bądź pochodzi też z terenów przemysłowych a więc skażonych. Niektórzy mieszkańcy zauważyli że Polacy są traktowani jak ludzie gorszej kategorii i w sklepach sieciowych tych samych firm znajdujących się na terenach Niemiec produkty są lepszej jakości i tańsze. Poza tym koncerny te, nawet kupując od polskich producentów, wskutek monopolizacji rynku płacą rolnikom ceny, które ledwie starczają na pokrycie kosztów produkcji i marnego utrzymania. Unikają też płacenia w Polsce podatków. Sklepy lokalne kupowałyby od lokalnych małych producentów, którzy mieli żywność bardzo dobrej jakości. Sami drobni rolnicy mogli też sprzedawać swoje produkty bezpośrednio, co dawało im środki na utrzymanie. Pozorne korzyści z tańszej żywności zostaną potem zjedzone kosztami leczenia chorób. Natomiast tańszość apartamentów jest skutkiem głównie niepłacenia podatków oraz ponoszenia mniejszych kosztów opłat na przykład za śmieci.

P. Ale co ma do tego burmistrz?
K.S. Burmistrz ma różne instrumenty, aby przeciwdziałać tym złym procesom. Np. poprzez odpowiednie zapisy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Może tez doprowadzić do: likwidacji bezrobocia, obniżenia podatków, oraz cen wody i odbioru ścieków i śmieci, a także zapewnienia tanich mieszkań. W konsekwencji wzrosłyby zarobki i więcej zostałoby mieszkańcom w kieszeni. Wtedy nie byliby zmuszani do kupowania tylko tego co tanie. Kupowaliby towary lepszej jakości. Różne sklepy osiedlowe miałyby ekonomiczną rację bytu. Działałyby na przykład: lokalna piekarnia, lokalna masarnia itp.

P. Skąd wezmą się te tanie mieszkania?
K.S. MTBS nie powinien uprawiać deweloperki, ale właśnie je budować. Gmina może sama powołać firmę budowlaną, która będzie to robiła. Wtedy pieniądze zostaną w gminie. Wynajmując firmę obcą oddajemy je i przyczyniamy się do tworzenia miejsc pracy w innej gminie. Można wykorzystać przy tym różne fundusze krajowe i unijne, przeznaczone na walkę z bezrobociem. Likwidując bezrobocie gmina mniej pieniędzy wyda na pomoc społeczną.

P. Przecież to jest mowa biznesmena a nie kandydata do kierowania gminą.
K.S. No właśnie burmistrz powinien umieć myśleć o gminie, jako o całości, kategoriami managera, a nie tylko księgowego patrzącego z kogo by tu ściągnąć jak największe podatki. Takim sposobem podcina się tylko gałąź na której się siedzi.

P. Co pan ma na myśli?
KS: Pozwalając na budowę apartamentowców podcina się źródło dochodu i miejsca pracy kwaterodawców. A to od nich wpływają do gminy poważne sumy. Od apartamentów jest tylko podatek od nieruchomości. Powinno się też stworzyć lokalnym handlowcom stałe i trwałe miejsca działalności. Nie grać wspaniałomyślnego, który co dwa lata przedłuża im umowy, trzymając ich na krótkiej smyczy. A przecież to z ich między innymi podatków Burmistrz i urzędniczy otrzymują wypłaty. Powinni ich więc traktować jak partnerów, a nie jak gówniarzy. Burmistrz powinien więc działać tak aby mieszkańcom stworzyć trwałe i dobrze płatne miejsca pracy. Także zadowolenie z faktu zamieszkiwania w dobrze rządzonej gminie, zapewniającej dobre warunki życia i rozwoju ich dzieciom i wnukom. Przy utrzymaniu obecnych tendencji trzeba będzie duże pieniądze przeznaczyć dla OPS-u na opiekę nad ludźmi starszymi. Władze nie powinny leczyć swoich kompleksów poniżając mieszkańców. Właściwym miejscem do tego są gabinety psychologów i psychiatrów.

P. Czy dobrze zrozumiałam? Mówił Pan o poniżaniu mieszkańców przez urzędników.?
KS: Odnoszę wrażenie, że należałoby nazwać to wręcz terrorem. W trakcie rozmów z kandydatami na radnych, wszyscy, którzy mieli cokolwiek wspólnego z urzędem np. mieszkanie, bądź prowadzą jakąś działalność gospodarczą, od razu mówili nie. Szkoda bo są to wartościowi ludzie, którzy dobrze mogliby reprezentować interesy mieszkańców w Radzie Miejskiej. Żeby nie być gołosłownym. W biuletynie nr 4 pisałem jak burmistrz straszył radnego poprzez adwokata. Strasząc sądem próbował także zmusić do milczenia mnie. Zresztą Pani też posługuje się pseudonimem bojąc się zapewne, że mogłoby się oberwać członkowi rodziny pracującemu w Urzędzie Miejskim. Nieprawdaż?
Opowiem jak wyglądała propozycja złożona ze strony wysokiego urzędnika do mieszkańca: „ jeżeli nie zgadza się Pan na nasze warunki, to będziemy się sądzili 15 lat. Ja za pieniądze urzędowe Pan za swoje. Przez ten czas nic Pan nie będzie mógł zrobić. A na koniec na pewno Pan przegra, bo nas stać na dobrego adwokata a Pana nie”. Jeżeli tak ma wyglądać pomoc mieszkańcom ze strony władz, to równie prawdziwe będzie nazwanie konika polnego koniem.

P. Jak zamierza Pan obniżyć podatki, skoro rząd dorzuca gminom coraz to nowe zadania, nie dając na to pieniędzy?
KS: Nie da się tego oczywiście zrobić od ręki. Trzeba przeanalizować koszty dostawy wody i wywozu śmieci, a następnie poszukać jak zrobić to taniej. Trzeba też zatrzymać marnotrawstwo publicznych pieniędzy w sytuacjach takich jak: zakup szkieletora, budowy zejść na plażę, tu mówię o zejściu przy Amberze za ponad milion złotych, czy niepotrzebne betonowanie promenady i terenów zielonych. Takim złym przykładem jest budowa kawiarni Chopin za 1,5 mln złotych, która jest zupełnie niepotrzebna, skoro obok jest cała promenada z gastronomią. Należy też obniżyć koszty administrowania, które rozdęto do absurdalnych rozmiarów. Obecnie jest to suma rzędu 10 milionów – ponad 1700 zł na głowę mieszkańca!
Trzeba też podjąć działania uatrakcyjniające i przedłużające sezon turystyczny. Wtedy tzw. koszty stałe rozłożą się np. na 12 miesięcy a nie na 1,5 miesiąca. Będzie więc taniej, co przyciągnie więcej turystów. W przeciwnym wypadku pojadą do: Włoch, Grecji, Portugalii czy Hiszpanii. Ceny są tam podobne, a pogoda nie jest taka kapryśna jak u nas. Na razie ratuje nas bariera językowa. Ale ludzie młodzi znają języki obce i coraz więcej ich wyjeżdża na wczasy za granicę.

P. No właśnie obecny burmistrz chce utworzyć międzyzdrojskie termy
KS: Są to obietnice bez pokrycia. W ślad za chęciami powinny na to zostać przeznaczone pieniądze. Tymczasem nie zostały na ten cel zapisane w budżecie odpowiednie środki. Jest to więc wyborcza kiełbasa. Powinno się stworzyć spółkę z udziałem wszystkich mieszkańców. Wtedy z zysków spółka będzie wypłacać im dywidendy. To właśnie mieszkańcy mają zarabiać na walorach Międzyzdrojów a nie paru warszawskich cwaniaczków. Jest prawdopodobne też, że gorąca woda mogłaby posłużyć do ogrzewania mieszkań. To obniżyłoby wydatki mieszkańców na utrzymanie i przyczyniłoby się do redukcji zadymienia miasta zimową porą. Będzie to wiadome po wykonaniu próbnego odwiertu. Zamiast kupować nikomu niepotrzebnego szkieletora powinno się wykonać właśnie ten odwiert. Ułatwiło by to też długoletnie planowanie kierunku rozwoju gminy.

P. Nikt Panu nie mówił że stracił Pan instynkt samozachowawczy?
KS: Powtarza mi to wiele osób – systematycznie. Taki mam już charakter. Nie widzę najmniejszego powodu, żebym miał się płaszczyć przed urzędnikiem za to że zrobi on coś, co należy do jego obowiązków. Nie mówiąc o tym , że to z moich min. podatków płacą mu pensję. Owszem często za to obrywałem. Z wojska zwolniono mnie jako wroga ustroju. Za to że głośno mówiłem że to władza ma służyć obywatelom a nie odwrotnie. No i przeszkadzało mi rozkradanie mienia wojskowego przez dowództwo. Ale potem poszedłem do służb specjalnych i swoje zrobiłem. Winni dostali za swoje. Ale moja kariera w wojsku skończyła się na stanowisku dowódcy plutonu w KPW Świnoujście. Moja żona zaś pracująca w wojsku jako bibliotekarka nie pyszczyła, ale była przewodniczącą Związku Zawodowego Pracowników Cywilnych Wojska. I to też był wystarczający powód do zwolnienia w stanie wojennym. Takie to były czasy i prawo.

Pożyteczna: Czym się Pan naraził w Wolinie.
Kazimierz Solarz: Byłem jednym z tzw. „spiskowców”, którzy doprowadzili do przejęcia władzy w Wolinie. W ciągu 8 miesięcy gmina ruszyła z kopyta. Ożywiliśmy związek Gmin Wyspy Wolin, dzięki któremu, gminy mogły pozyskiwać na inwestycje z zewnątrz. Mieliśmy niestety za mało radnych ( o jednego). I wskutek intryg Eugeniusza Jasiewicza odsunięto nas od władzy. Gmina Wolin popadła w zastój i marazm. Tak jest do dziś. W roku 1994 skutkiem naszych działań Pan Zasadzki, który miał być burmistrzem Wolina, został sprezentowany Międzyzdrojom. Ja w wydawanym przez nas biuletynie pokazywałem draństwo i głupotę władz. Wymieniając winnych z imienia i nazwiska. Co było wówczas szokiem. Potem udzielałem się w kolejnych lokalnych gazetach. Dlatego miałem delikatnie mówiąc „przerąbane” u: radnych, burmistrzów, naczelników urzędu skarbowego (przyczyniłem się do zwolnienia z pracy jednego z nich) policjantów prokuratorów, sędziów i ministra rolnictwa. Stąd moje różne sprawy sądowe. Oskarżano mnie o rzeczy przeróżne, ale to za długi temat na jeden wywiad. Z tych wszystkich spraw żadna sprawa nie zakończyła się przegranym przeze mnie prawomocnym wyrokiem. Jak Pani widzi nie należę do ludzi, których można złamać i zastraszyć. Nie boję się konfrontacji z żadnymi zamkniętymi, lub otwartymi (śmiech) układami.

Pożyteczna: Nie obawia się Pan brudnej kampanii polegającej na wyciąganiu tych spraw i obrzucania błotem poprzez różne insynuacje?
Kazimierz Solarz:Jestem wręcz pewien że tak będzie. Tak było w poprzedniej kampanii wyborczej w roku 2010. Jeden z pretendentów do fotela Burmistrza (Maur Pilarczyk) wybudował wcześniej duży dom. Puszczono plotkę że szefując w MTBS ukradł 20 milionów złotych. I to go załatwiło. Oczywiście do tej pory nie było i nie jest przeciwko niemu prowadzone żadne postępowanie prokuratorskie. Ale przecież niewielu o tym wiedziało, więc plotka okazała się bronią skuteczną. Ponieważ jest członkiem Odnowy, na pewno zechcą tego użyć jeszcze raz. Na mój temat też dwoje kryminalistów alkoholików (rodzeństwo udające autorytety moralne) wystosowało list otwarty do mieszkańców ostrzegając jaki to ja jestem niemoralny. Kilka lat temu jedno z nich demonstrując zażyłość z Leszkiem Doroszem chwaliło się przede mną oraz innymi osobami, że podżyrował on jego rodzinie pożyczkę. Tenże Maksymowicz chwalił się też, jak to dostał fuchę w Międzyzdrojskim ZWiK-u gdzie prawie nic nie robił, a dostawał pieniądze z gminnej kasy. Moja niemoralność wg Maksymowicza polegać ma na tym, że jako ateista pozwoliłem aby mój 30 letni syn wziął ślub kościelny i ochrzcił dziecko, i na dodatek uczestniczyłem w tych uroczystościach. Przyzna Pani sama że trudno wyobrazić sobie większą zgniliznę moralną. Chyba, aby nie uchybić moralności w rozumieniu Maksymowicza, powinienem syna co najmniej zabić! (śmiech), albo jeszcze zabawniejszy zarzut. Otóż podobno moim pomysłem na zwalczanie biedy i bezrobocia ma być nakazanie głodnym zjedzenia bezrobotnych.To nie jest żart! Tego rodzaju kretynizmy te „moralne autorytety” zapodały międzyzdrojskiemu społeczeństwu. Zostałem przez nich też pouczony, że Burmistrz może umarzać podatki komu zechce. Jednym słowem Pan i Władca udzielny. Tymczasem Burmistrz nie stoi ponad prawem. Uchwały Rady Miejskiej obowiązują go tak samo, jak innych mieszkańców. Sądzę, że ten atak ma być odpowiedzią na złożone przeze mnie do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Burmistrza polegającego na niedopełnieniu obowiązków i przekroczeniu kompetencji. Uchwała Rady miejskiej nr IV/27/07 w § 6 zabrania bowiem umarzania podatków osobom, które posiadają nieruchomości. Wtedy należy te zobowiązania (należny gminie podatek) zabezpieczyć wpisem na hipotece nieruchomości. Tak oto wygląda ta zapowiadana przez Burmistrza MERYTORYCZNA kampania wyborcza.

Pożyteczna: Dlaczego sprawa nie znalazła się jeszcze w sądzie?
Kazimierz Solarz: Ponieważ lista nie była jeszcze zgłoszona do komisji wyborczej, więc nie działa jeszcze 3 dniowy tryb wyborczy. O czym oni dobrze wiedzieli. W zwykłym postępowaniu sądowym, wyroki zapadłyby już po wyborach. Poza tym nie mają żadnego majątku, a na tych dochodach, które mają, na wszystkim co się dało, już dawno rękę położył komornik. Więc żadna grzywna im nie straszna. Za rozróbę w biurze Rady Miejskiej w Wolinie odsiedzieli obydwoje wyroki. I jak widać nie robi to na nich wrażenia.

Pożyteczna. Jakie widzi Pan wyjście z tej sytuacji?
Kazimierz Solarz: Po zarejestrowaniu listy będziemy korzystać z trybu wyborczego. Wyroki zamieścimy na naszej stronie internetowej i w biuletynie. Będziemy tam też publikować odkłamujące urzędowe dokumenty. Liczymy też na mądrość wyborców, którzy dostrzegą, że popsuliśmy układowi szyki. Nie uwierzą więc w te rozpuszczane plotki i kłamstwa i nie dadzą się już zmanipulować ludziom o wątpliwej reputacji.

Pożyteczna: Siedem grzechów głównych L. Dorosza według Pana?
Kazimierz Solarz:
1. Brak rzeczywistych działań uatrakcyjniających i przedłużających sezon turystyczny.
2. Nadmierny wzrost kosztów biurokracji i szastanie publicznymi pieniędzmi.
3. Brak produktu turystycznego (oprócz plaży), który by przyciągał turystów. Efektem tego jest co najwyżej krótkotrwały pobyt wycieczek, a przewodnicy skarżą się na brak ulotek reklamowych gminy. Tymczasem inne gminy wzdłuż wybrzeża uczyniły z tego złotą żyłę dającą dochód podobny do tego z sezonu letniego.
4. Dopuszczenie do budowy apartamentowców. Przyczynia się to do rugowania kwaterodawców, którzy zapewniali gminie wysoką sumę podatków, a dla mieszkańców miejsca pracy. Apartamentowców przybywa obecnie lawinowo.
5. Lekceważenie miejscowych handlowców i spychanie ich na margines.
6. Brak spójnej wizji rozwoju Międzyzdrojów, która byłaby zaakceptowana przez mieszkańców.
7. Okłamywanie mieszkańców i zupełne nieliczenie się z nimi i ich losem, czego najlepszym przykładem jest eliminowanie działkowców bez zabezpieczenia im terenu zastępczego i wypłacenia odszkodowań za nasadzenia.

Pożyteczna:Czy jesteście związani z jakąś partią?
Kazimierz Solarz: Jesteśmy ugrupowaniem społecznym, ponadpartyjnym. Nie odżegnujemy się od nikogo. Możemy współpracować z każdą partią polityczną, jeżeli tylko będzie to korzystne dla mieszkańców gminy Międzyzdroje.

Pożyteczna: Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.